Autorami nowej koncepcji są szczecińscy radni Prawa i Sprawiedliwości. Zaprezentowany przez nich system opiera się na trzech filarach:
- ścisłej kontroli uczestników ruchu,
- finansowej samowystarczalności systemu oraz
- przeznaczaniu całości nadwyżek finansowych na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Na czym konkretnie miałoby polegać wdrażanie nowego systemu? Radni zaproponowali, aby za ok. 80 tys. zł zakupić dla miasta traffipax: odpowiednik fotoradaru "wyłapujący" kierowców przejeżdżających przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Przychody z jego działania miałyby umożliwić zakup kolejnych traffipaksów (docelowo na wyposażeniu Straży Miejskiej miałoby ich być ok. sześciu), zaś dalsze nadwyżki miałyby trafiać na doświetlanie słabo widocznych przejść dla pieszych, poprawę oznakowania ulic i inne cele związane z poprawą bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Bezpieczeństwo pieszych i modernizacja przejść dla pieszych: jeden z głównych celów projektu szczecińskich radnych |
Podstawowym celem radnych jest, aby budowany w ten sposób system był całkowcie "szczelny", tzn. aby przychody z mandatów były w całości przeznaczane na utrzymanie systemu i wdrażanie dalszych usprawnień w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Można zakładać, że znacznie ograniczyłoby to wiarygodność protestów przeciw wprowadzaniu represji dla drogowych piratów.
Z drugiej strony trudno nie zauważyć potencjalnego ryzyka: w sytuacji, kiedy budżet miasta stanie się naprawdę napięty, nie ma żadnej gwarancji, że któryś z decydentów jednak nie pokusi się o wyciągnięcie rąk po przychody z mandatów...
Niestety nie ma też żadnej gwarancji, że pozyskiwane środki będą wydawane w sposób racjonalny i optymalny. Zadaniem równie trudnym co samo wdrożenie systemu może zatem okazać się przekonanie szczecińskich kierowców, że będzie on faktycznie kierowany przez fachowców z dziedziny BRD, a nie polityków.
Nazwiska ministrów się zmieniają, oskarżenia kierowców - nie do końca... |
Gołym okiem widać, że polityka na wysokim szczeblu i lokalne działania radnych to dwie zupełnie różne bajki. Podczas gdy polityka sejmowo-rządowa to w dużej mierze teatrzyk dalece oderwany od rozwiązywania potrzeb ludzi, politykom i działaczom na szczeblu lokalnym udaje się niekiedy forsować naprawdę rozsądne rozwiązania. Z naszej strony trzymamy kciuki, aby projekt udało się wdrożyć i żeby zebrane dzięki niemu pieniądze faktycznie trafiały tam, gdzie zadeklarowano.
A Wy co myślicie o tym pomyśle? Podoba się Wam, czy to raczej czcze obietnice? I przede wszystkim: czy w Polsce istnieje w ogóle szansa na skuteczne zrealizowanie tego typu propozycji? Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach!
Powyższy wpis powstał w całkowitym oderwaniu od osobistych sympatii czy antypatii politycznych autora i z maksymalną troską o wierny przekaz informacji.
Dobry pomysł, bo to co się dzieje na polskich drogach woła o pomstę. Niestety w naszej rzeczywistości teoria z praktyką rzadko chodzą w parze .... Ważne, że jest efektywne założenie, a jak się rozwinie - czas pokarze, bo w polityce im więcej przepychanek tym mniej rezultatów zadowalających obywateli ... NIESTETY.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)